e-wonsz

Jest z nami od: 2017-08-31 14:00:07
Ostatnie logowanie: 2019-09-17 14:35:23
Opublikował wiedzy: 1447
Data urodzenia: ukryta
Kilka słów o mnie: -
„Nie no, k***a, co ty mi tu robisz!” - kłótnia dwóch pilotów samolotu wylądowała w internecie i szybko stała się hitem! Posłuchajcie sami
W serwisie YouTube pojawiło się ostatnio bardzo ciekawe nagranie. Na kanale 737Aviation wrzucono zarejestrowaną rozmowę dwóch pilotów nadzorujących lot Boeinga 737 linii Enter Air na trasie Katowice - Antalya (miasto w Turcji). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie błąd jednego z pilotów, który był Polakiem. Mężczyzna zapomniał wyłączyć mikrofonu, więc w pewnym momencie myślał, że mówi tylko do drugiego pilota, podczas gdy jego słowa trafiały również do centrali. A było to nie byle jakie słowa. 

Była to kłótnia, która dotyczyła systemu pozwalającego na kontrolowanie wznoszenia się samolotu VNAV. Kapitan chciał go użyć w trakcie podrywania maszyny do lotu, natomiast drugi pilot całkowicie go wyłączył i chciał wszystko zrobić ręcznie. Reakcja wyższego rangą pilota wzbudziła spore kontrowersje w internecie. 

Podzieliła również komentujących na dwa wyraźne obozy. Zdaniem jednych kapitan zareagował zbyt gwałtownie i wprowadzał niezdrową atmosferę w miejscu pracy. Inni uważali z kolei, że ostre słowa czasem są potrzebne w tego typu sytuacjach, bo dzięki nim żółtodziób lepiej zapamięta poszczególne procedury. 

Niezależnie od stanowiska, jakie wy zdecydowaliście się przyjąć, trzeba przyznać, że nagranie nie bez przyczyny stało się prawdziwym hitem w internecie. Posłuchajcie zresztą sami, jeśli jeszcze nie mieliście okazji. 

Odnośnie całej sprawy jeszcze nic do końca nie wiadomo, ale przybrała ona już tak wielki rozgłos, że prawdopodobnie pracodawca wyciągnie konsekwencje z zachowania kapitana w stosunku do drugiego pilota. Ten na pewno zapamięta swoją nauczkę na długo.
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 17 lipca 2019 o 17:07 przez e-wonsz
Zapłacił w Biedronce ponad 24 tysiące złotych na jednym paragonie - skąd aż tak wielka kwota?
Sklepy sieci Biedronka nieustannie przyciągają całe rzesze klientów. Dobra lokalizacja, spory wybór produktów i wszechobecne promocje sprawiają, że wybór większości Polaków pada właśnie na dyskonty z owadem w logo. Biedronka wprawdzie sprawia wrażenie sklepu spożywczego, z niewielką ilością towarów innej kategorii, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby jednorazowo wydać tam ponad 24 tys. złotych. Taki wyczyn udało się wykonać jednemu z klientów. 

Nie zrobił tego jednak w klasycznym sklepie sieci Biedronka. Tak duży rachunek został nabity w tzw. outlecie - czyli punkcie, do którego trafiają przecenione produkty wycofane ze sprzedaży w regularnych punktach sieci. Taki właśnie outlet otwarty został niemal równo rok temu w Poznaniu i tam właśnie udało się odnotować rekordowe zakupy. 

Biuro Jeronimo Martins wyliczyło, że w trakcie całego tego czasu w sklepie zakupów dokonało blisko 130 tys. klientów. Średnia kwota, jaką wydawał każdy z nich, wynosiła 56,50 zł, natomiast najwyższa właśnie ponad 24 tys. złotych. 

W Polsce funkcjonują obecnie dwa punkty tego typu. Jeden z nich mieści się właśnie w Poznaniu, natomiast drugi został niedawno otwarty w Gdańsku. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 17 lipca 2019 o 17:07 przez e-wonsz
Samolot pasażerski prawie uderzył w turystów, kiedy podchodził do lądowania
Jesteśmy w samym środku sezonu wakacyjnego, w którym wielu z nas decyduje się na wyjazd gdzieś do cieplejszych rejonów naszego świata. Polacy bardzo często wybierają południe Europy, ponieważ mamy tam względnie blisko, rejon jest bardzo ładny i ogólnie takie wakacje wychodzą nas stosunkowo tanio. Niestety w trakcie pobytu narażeni jesteśmy na wiele niebezpieczeństw, z czego niektórzy urlopowicze nie zdają sobie nawet sprawy. Najlepszym tego dowodem jest mrożące krew w żyłach nagranie, które trafiło ostatnio do sieci. Jego bohaterami jest grupa turystów, port lotniczy Skiatos na jednej z greckich wysp oraz ogromny samolot pasażerski linii British Airways. 

Lotnisko na wyspie Skiatos posiada jeden z krótszych pasów w Europie, a do tego wszystkiego sam port zlokalizowany jest tak, że samoloty, które podchodzą do lądowania, muszą przelecieć bezpośrednio nad kawałkiem nieuczęszczanej drogi. Niestety właśnie w tamtym miejscu bardzo często gromadzą się gapie, którzy narażają życie swoje i pasażerów, tylko po to aby zrobić kilka zdjęć i nakręcić krótki film z lądowania. 

Cała akcja, owszem, robi bardzo duże wrażenie, bo samolot do słownie przelatuje nad głowami turystów, jednak równocześnie jest ona skrajnie niebezpieczna. Gdyby cokolwiek poszło nie tak, albo samolot znalazł się odrobinę niżej, mógłby uderzyć jednego z obserwatorów, co dla wszystkich skończyłoby się źle. 

Na szczęście w tym konkretnym przypadku nie doszło do tragedii, jednak wiele osób kusi los, a końcówka pasa startowego na lotnisku Skiatos jest licznie oblegana niemal każdego dnia. 


 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 16 lipca 2019 o 14:07 przez e-wonsz
Na środku boiska leżała piłka wypełniona cementem z notką mrożącą krew w żyłach
Kiedy jest się dzieckiem i widzi się piłkę leżącą gdzieś na środku boiska piłkarskiego, to pierwszym co przychodzi na myśl, jest wzięcie ogromnego rozpędu i wykopanie piłki jak najdalej tylko się da. Trzeba jednak włożyć do tego sporo siły, jeśli chcemy, aby rezultaty naszego kopnięcia były co najmniej zadowalające. Jeśli dodatkowo jesteśmy w towarzystwie kolegów, tym bardziej chcemy, aby kopnięcie udało się jak najlepiej, dlatego wkładamy w nie jeszcze więcej siły. Co jednak w sytuacji, kiedy piłki praktycznie nie da się ruszyć? Wtedy ryzykujemy poważną kontuzję. Zacznijmy jednak od początku. 

Pewien mężczyzna, który chciał pozostać anonimowy i nie podał publicznie nawet swojego imienia, przechadzał się wraz z psem w okolicy boiska piłkarskiego przy placu zabaw. W pewnym momencie zobaczył leżącą gdzieś na środku murawy samotną piłkę i zapragnął ją kopnąć. Wziął potężny rozbieg i już gotował się, aby uderzyć, jednak w ostatniej chwili zauważył, że coś jest nie tak. Zatrzymał się i obejrzał dokładnie piłkę. 

Okazało się, że była ona wypełniona betonem. Każdy kto kopnąłby ją z dużą siłą, ryzykował poważną kontuzję. To jednak nie wszystko! Na piłce znajdowało się kilka paskudnych wiadomości. Wśród nich warto wymienić takie, jak: założę się, że bolało; pier*ol się itd. Mężczyzna wziął następnie piłkę i nawet wrzucił ją na wagę. Urządzenie pokazało, że piłka z betonem ważyła dokładnie 20 kg. 

Znalazca piłki umieścił odpowiednie ostrzeżenie na Facebooku, które zawierało również kilka zdjęć. Należy uważać na podobnych żartownisiów, ponieważ taka akcja może skończyć się dla nas naprawdę źle. 

Wszystko to miało miejsce na jednym z boisk w centrum Bristolu na Wyspach Brytyjskich. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 16 lipca 2019 o 14:07 przez e-wonsz
Światło UV ujawniło, jak daleko rozpryskuje się mocz, kiedy mężczyzna sika na stojąco
Rzadko zdarza się, żeby mężczyzna sikał na siedząco. Według facetów takie praktyki nie mają żadnego zastosowania w prawdziwym życiu. Przecież większość nie oddaje moczy gdzieś poza muszle klozetową i nie skrapia całej łazienki swoim żółtym strumieniem. Zamiast tego większość panów celuje dokładnie w takie miejsca, aby możliwie jak najmniej moczu trafiało poza miejsce przeznaczenia. 

Jeśli należycie do tego grona, to musimy was rozczarować, bowiem niezależnie od waszych umiejętności strzeleckich, spora część żółtego płynu tak czy siak trafia poza muszlę klozetową. Udowodniła to cała seria testów przy użyciu oświetlenia UV, przed którym nic się nie ukryje. 

Eksperyment został przeprowadzony na kanale QS Supplies, a jego rezultaty są bardzo niepokojące. Przeciętny facet, w trakcie oddawania moczu do muszli klozetowej na stojąco, sprawia, że jego żółty płyn dociera nawet do metra poza miejsce przeznaczenia. 

Przeprowadzone dodatkowo badania udowodniły, że aż 69% mężczyzn zawsze sika na stojąco, z czego 31% za każdym razem celuje gdzieś na tylną ściankę muszli klozetowej. Niestety taka praktyka sprawia, że w rezultacie jeszcze więcej moczu ląduje gdzieś na powierzchni łazienki. 

Panowie nie załamujcie się! Mamy bowiem dla was kilka istotnych rad, dzięki którym znacząco zredukujecie rozprysk swojego moczu. Dużo lepszym rozwiązaniem jest celowanie prosto w wodę. Natomiast najlepszym możliwym, jak wynikało z badań, jest sikanie prosto do wody, jednak zaraz na granicy przedniej ścianki muszli klozetowej. W ten sposób sprawicie, że najmniejsza ilość moczu będzie wydostawała się poza muszlę. 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 lipca 2019 o 13:07 przez e-wonsz
Turyści żądają odszkodowania od Tatrzańskiego Parku Narodowego bo... zgubili się w górach
Tysiące internautów zadaje sobie ostatnio pytanie, czy wpis na jednej z facebookowych grup jest tylko zwykłym żartem, czy może jego autor traktuje całą sprawę na poważnie. Na pierwszy rzut oka trudno jednoznacznie to stwierdzić, ponieważ, jak zapewne wiecie z doświadczenia, wszyscy mamy prawo do zabrania głosu w internecie, choć nie wszystkim powinno być ono udzielane. O co jednak chodzi? 

Na fanpage'u Spotted Bielsko-Biała umieszczono wpis o następującej treści: 

„Witam. Szukam instytucji albo kogoś kto pomoże mi w odzyskaniu pieniędzy od TPN. Sytuacja wyglądała tak, że tydzień temu byliśmy ze znajomymi w Morskim Oku i postanowiliśmy iść na Rysy bo była dobra pogoda. Na górze byliśmy około 19:00 i zaczęliśmy schodzić z innymi ludźmi na dół prawie od razu bo przyleciały chmury i nie było nic widać. Jak zeszliśmy na dół o 22:30 to okazało się, że jesteśmy na Słowacji a nie w Morskim Oku. Na górze nie było żadnych oznaczeń, po drodze na górę też żadnych informacji że tam się schodzi na Słowację. Okazało się, że nic do Morskiego Oka stamtąd już nie jedzie i że jest niby 60 km a przeszliśmy dużo mniej. Słowacka policja którą pomogli nam wezwać miejscowi nie chciała odwieźć nas do naszych aut tylko odwieźli pod hotel gdzie za nocleg dla 6 ludzi zapłaciliśmy ponad 1800 zł, do tego koszt taksówki następnego dnia i parkingu na Morskim Oku za kolejną dobę, jedzenie itd i wyszło na złotówki prawie 2900. W TPN nie chcą zwrócić kasy, mówią że to nie ich wina ale nawet nie dali innego koloru szlaku niż Słowacy, żadnych informacji w ogóle nie ma po drodze że tak tam jest a potem jest właśnie tak. Jakby to lepiej było oznaczone to by do tego nie doszło. Jeśli będą musieli oddać te koszty to może pomyślą nad lepszą jakością szlaków, dlatego szukamy osób które mogłyby ogarnąć taki zwrot lub ewentualnie innych którzy mieli na Rysach tak samo aby zgłosić się po zwrot w jakiejś większej grupie bo wtedy pewnie łatwiej by było rekompensatę odzyskać.”

Wpis zobaczyła już cała masa internautów i nie mogą oni dojść do porozumienia, czy to tylko ponury żart, czy może komuś faktycznie brakuje piątej klepki. Ciekawi mnie również, czy - jeśli to wszystko prawda - jak zareagował przedstawiciel TPN, który otrzymał powyższą prośbę o wypłacenie odszkodowania.

Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 15 lipca 2019 o 19:07 przez e-wonsz
Źródło: https://gazetakrakowska.pl/tatry-turysta-zgubil-sie-na-rysach-i-zada-odszkodowania/ar/c7-14274503?fbclid=IwAR2DnU24U0uOwmh4W5aoMSRDhpEliSKrRfquUPfkNnb4cGZRDaSINMcMHz4&utm_campaign=artykul&utm_medium=gazeta-krakowska&utm_source=facebook.com
Mieszkańcy publicznie musieli oglądać film pornograficzny - wielka wpadka Nowego Sącza
W wielu miastach papierowe mapy czy tablice informacyjne zastępowane są swoimi elektronicznymi odpowiednikami. Ekrany są o tyle wygodne, że w każdej chwili można dowolnie zmienić treść komunikatu bez potrzeby zmiany całej instalacji. Można na przykład standardową, interaktywną mapę miasta, zmienić w publiczny pokaz filmu pornograficznego. Brzmi niedorzecznie? Coś takiego miało niedawno miejsce w centrum Nowego Sącza. 

Cała akcja miała miejsce na stosunkowo nowej interaktywnej tablicy przyczepionej do witryny Centrum Informacji Turystycznej przy ul. Szwedzkiej. Według planów miała tam być wyświetlana mapa miasta, jednak pech chciał, że było inaczej. Z piątku na sobotę wyświetlano tam bowiem filmy dla dorosłych. 

Zauważył to dopiero przechodzący w okolicy strażnik miejski, który powiadomił o całej sprawie policję i urząd miasta. Obecnie trwa śledztwo w całej sprawie. Nie wiadomo, kto włączył filmy dla dorosłych i jak długo wyświetlane one były na tablicy. Być może zrobił to ktoś z zewnątrz w ramach niegroźnego żartu, a być może odpowiedzialny za całe zajście jest jeden z pracowników miasta. To się dopiero okaże po zakończeniu śledztwa. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 15 lipca 2019 o 19:07 przez e-wonsz
Wpadka w 3. sezonie Stranger Things - internauci wypatrzyli ją prawie od razu
Trzeci sezon Stranger Things bije kolejne rekordy popularności. Swego czasu informowaliśmy was już, jak wiele zarobili aktorzy za każdy pojedynczy odcinek sezonu - kwoty były naprawdę oszałamiające. Teraz jednak wyszło na jaw, że spostrzegawczy fani serialu wypatrzyli niemałą wpadkę producentów w jednym z epizodów trzeciej serii przygód grupy mieszkańców fikcyjnego Hawkins. 

W jednej ze scen, która rozgrywa się w szpitalu, Mike częstuje Jedenastkę cukierkami M&M's. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że możemy tam dostrzec czerwonego M&M'sa. O co w ogóle chodzi? Akcja serialu rozgrywa się gdzieś roku 1985, kiedy czerwone cukierki nie były produkowane. Badania ujawniły bowiem, że dodawany do nich barwnik (amarant) był silnie rakotwórczy. Wycofano je więc z produkcji w roku 1976. Czerwone M&M'sy powróciły dopiero w 1987 roku ze zmienionym nieco składem. 

Wpadka wprawdzie niewielka, jednak niektórych raziła ona w oczy. Ciekawe czy producenci zdecydują się zmienić ten szczegół w całej scenie i zastąpią odcinek nowym, jak miało to miejsce w przypadku wpadki z kubkiem z kawiarki w Grze o Tron, czy może jednak nie będą zaprzątali sobie tym głowy. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 15 lipca 2019 o 18:07 przez e-wonsz
Bycie w związku sprawia, że stajemy się grubi, a wszystko z jednego tylko powodu
Czyż jest coś piękniejszego niż bycie w szczęśliwym związku? W związku, w którym już znacie się bardzo dobrze i doskonale się dogadujecie; w związku, w którym nie macie przed sobą żadnych tajemnic, a wszystkie rzeczy robicie chętnie razem; w związku, w którym jedno nie wyobraża sobie już życia bez drugiego; w związku, w którym obydwoje zyskujecie coraz więcej dodatkowych kilogramów, aż kończycie z nadwagą... No właśnie, wzrok wcale was nie myli. Zdaniem naukowców, bycie w szczęśliwym i długotrwałym związku, łączy się zwykle z dodatkowymi kilogramami. 

Badacze z University of Queensland w Australii przejrzeli dane 15 000 osób z okresu 10 lat i w ten sposób odkryli, że osoby będące w trwałym i szczęśliwym związku, przybierają na wadze średnio po 5,8 kg, a ich waga rośnie średnio o 1,8 kg rocznie - to znacznie więcej niż osoby żyjące samotnie. Skąd to się jednak bierze? 

Zdaniem naukowców ma to związek z tym, że będąc z kimś, nie szukamy już swojej drugiej połówki, ponieważ mamy kogoś, kto kocha nas takimi, jakimi jesteśmy. Nie musimy się więc już starać i przestajemy się starać. Do tego wszystkiego zaczynamy sobie dogadzać i znacznie częściej jemy. Wszelka aktywność fizyczna odchodzi na bok, bo przecież spędzenie poranka w łóżku z ukochaną jest dużo lepsze, niż wstawanie o 6 rano, żeby trochę pobiegać. 

Jest jednak również druga strona medalu. Te same studia dowiodły, że osoby będące w związku jedzą znacznie zdrowiej. Na bok odchodzi śmieciowe jedzenie, jedzenie na mieście i nieregularne posiłki. Pary zaczynają dbać o siebie wzajemnie w tej kwestii, dzięki czemu tworzą się u nich zdrowe nawyki żywieniowe. Niestety mimo tego wszystkiego, to właśnie osoby w związkach znacznie częściej cierpią na nadwagę. 

Nie przejmujcie się jednak. Naukowcy są zdania, że im bardziej szczęśliwy związek, a obydwie osoby są bardziej z niego zadowolone, tym bardziej przybierają na wadze. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 12 lipca 2019 o 15:07 przez e-wonsz
Prokuratora postawiła mu 81 zarzutów. Wyzywał i obrażał w internecie Żydów, Niemców i Ukraińców: „Byłem przekonany, że poruszam się w granicach wolności słowa”
Już od dawna przestaliśmy być w internecie całkowicie anonimowi. Niektórzy użytkownicy jednak wciąż tego nie potrafią pojąć i wydaje im się, że wszystkie poglądy, jakie wygłaszają w sieci, są całkowicie nieszkodliwe, albo w żaden sposób nie da się powiązać tych wypowiedzi z nimi samymi. Część z nich uważa również, że to co mówią, jest całkowicie nieszkodliwe i korzystają tylko z przysługującej im wolności słowa. Niestety tak nie jest, o czym bardzo boleśnie przekonał się Jarosław F., któremu prokuratura postawiła łącznie 81 zarzutów za szerzenie mowy nienawiści w latach 2017-2019. O co jednak poszło? 

Pan Jarosław był bardzo aktywnym użytkownikiem kilku fanpage'y na Facebooku i kilku stron internetowych. Zawsze chętnie komentował każdy wpis i dzielił się z innymi swoimi poglądami. Niestety bardzo często pojawiały się tam wypowiedzi bardzo ofensywne lub wręcz obraźliwe. W bardzo niepochlebny sposób wyrażał się m.in. o Ukraińcach, Żydach i Niemcach, używając takich zwrotów jak: "prymitywna dzicz", "świńskie plemię", "świński naród", "ścierwo", "parchy" czy "ludzki podgatunek". Pan Jarosław nie widział w tym nic złego. 

„Nie działem z przeświadczeniem, że popełniam jakiekolwiek przestępstwo. Byłem przekonany, że poruszam się w granicach wolności słowa. Pisałem to wszystko pod wpływem emocji, po przeczytaniu zamieszczonych artykułów. Mam do opisywanych w nich zdarzeń emocjonalny stosunek z uwagi na historię mojej rodziny. Mój dziadek, jako jedyny z sześcioosobowej rodziny, przeżył rzeź wołyńską”

- bronił się oskarżony. 

Niestety mleko się już rozlało, a zarzuty zostały postawione. Oskarżonemu nie pozostało więc nic innego, jak tylko dobrowolnie poddać się karze i zaproponować sposób, dzięki któremu mógłby odpokutować swoje winy. Padło na dwuletnie ograniczenie wolności w postaci prac społecznych po 20 godzin miesięcznie oraz podzielenie się swoim wyrokiem z lokalną gazetą. 

Prokuratura przystała na prośbę oskarżonego, jednak rozprawa sądowa dopiero się odbędzie i wtedy się okaże, czy sędzie również zaakceptuje te warunki. 

Pamiętajcie więc na przyszłość, że w sieci nie jesteście anonimowi, a nazywając kogoś ścierwem czy podgatunkiem ludzkim wcale nie poruszacie się w granicach wolności słowa. Bo wasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka, o czym zawsze warto pamiętać. 

Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 12 lipca 2019 o 15:07 przez e-wonsz
Następna